Jezioro Tekapo – Obserwatorium astronomiczne Mt John

Tej nocy zmarzłem okrutnie. Błędem okazało się spakowanie dzień wcześniej bagaży na lot i to, że nie wypakowałem tej nocy pianki. Mogłem się domyślić, że może być dość zimno na podstawie tego, że po raz pierwszy w hostelu materace były elektrycznie podgrzewane. Gdy przyśniło mi się, że pożyczam kolejny śpiwór od Stefana i nic nie pomaga wstałem, pozbierałem swoje rzeczy i – pomimo, że tej nocy spałem zaledwie dwie godziny – poszedłem pracować do kuchni. Uratowała mnie gorąca herbata. Czytaj dalej

Reklamy

Dunedin – przylądek Otago – Moreaki – Oamaru

W nocy, gdy kończę pracować, okazuje się, że drzwi w kuchni da się otworzyć jedynie od zewnątrz. Chwila paniki, po czym zmieniam się we włamywacza i przy użyciu dwóch noży otwieram zamek. Jednak rano okazuje się, że mamy konkretniejszy problem. Jedna z opon nie ma kompletnie powietrza. Odnajdujemy w samochodzie narzędzia i zapasowe koło. Odnajduję warsztat wulkanizatora. Zamiast czekać na wymianę zostawiamy Jurka przy pracy w hostelu, a sami ruszamy odnaleźć najbardziej stromą ulicę świata – pochyloną pod kątem 30° Baldwin Street.

Czytaj dalej

Mt Taranaki

Choć w planach mamy wejście na Mt Taranaki (2518 m npm) okazuje się, że w partiach szczytowych nadal panują warunki zimowe. Wejście wymaga użycie raków, czekanów oraz – przede wszystkim – doświadczenia w spinaczce w lodzie. Oznacza to, że musimy zrezygnować z wejścia na szczyt. Na szczęście Park Narodowy Egmont to nie tylko wulkan, ale również piękne, bogate deszczowe lasy pierwotne, nienaruszone przez ludzi, wodospady.

Dzień zaczynamy od wizyty w Taranaki Pioneer Village – skansen, w którym zgromadzono około 40 budowli z przełomu XIX i XX wieku obrazujących życie osadników w tym rejonie. Jest tu m.in. szpital, szkoła, sklepiki, studio fotografa, stacja telegraficzna. W tle wznosi się piękna, ośnieżona góra, a przed małymi domkami kwitną łany strokrotek. Czytaj dalej

Wielka Rafa Koralowa – nurkowanie

Rano busik z hostelu zawozi nas do portu, gdzie ładujemy się na katamaran SilverSwift – Tak jest! Płyniemy na Wielką Rafę Koralową ! To ze względu na ten dzień trzy tygodnie przed samym wyjazdem poświęciłem (choć to nie jest dobre określenie na świetną zabawę) na kurs Open Water Diver PADI. Moje pierwsze nurkowanie w takim miejscu! WOW. JEJ.. No i wogóle super. Pogoda jest lekko sztormowa. Katamaranem rzucają fale co wkrótce rzuca się sporej części pasażerów na żołądek. Z Piotrem i Pawłem dopisujemy się do grup nurkowych. Instruktaż, podział na grupy, dobór jacketów, płetw i już jesteśmy na miejscu. Przy rafie Flynn w zewnętrznej części Wielkiej Rafy. Wychodzi Słońce a wiatr i fale słabną. Piotr zostaje moim partnerem nurkowym na pierwsze nurkowanie. Wpadamy w krystaliczną toń i wzdłuż liny schodzimy na dno. Czterdzieści minut nieważkości wśród kralowców, ławic ryb, morskich ogórków. Pod koniec nurkowania DJ (nasz divemaster) zauważa żółwia morskiego. Chwilę pływamy razem z nim, po czym trzeba się wynurzyć. W czasie gdy my zanurzamy się na mniej więcej 20 metrów reszta ekipy baraszkuje w maskach i płetwach przy powierzchni. Tam kolory są intensywniejsze i jest więcej Słońca.

Czytaj dalej

Kings Canyon (Watarrka National Park) – Pożar buszu – Zachód Słońca nad Uluru

Szybkie śniadanie i ruszamy ponownie do parku Watarrka, żeby jak najszybciej – zanim Słońce ogrzeje pustynię – wspiąć się na krawędź kanionu Kings. Początek stromy podejściem zwanym Wzgórzem Zawału Serca (ang. Heartbreak Hill lub Heart Attack Hill) szybko prowadzi pomiędzy niezwykłe kopuły z piaskowca – Zaginione Miasto. Z pomiędzy skał wyrastają cykasy, a z najmniejszych szczelin, w których zdawać by się mogło nic nie może zapuścić korzeni biało kwitnące rośliny. Na chwilę zbaczamy ze szlaku, żeby wspiąć się pomiędzy te dziewne skały przeskakujac szczeliny i wykorzystując uwarstwione skały żeby wspinać się coraz wyżej. Wśród skał wiją się dziwaczne, czarne wężowo splecione konary i korzenie. Miejsce jest magiczne.

Docieramy do krawędzi kanionu, którego jedna ze ścian wygląda, jak wycięta ogromną kątową szlifierką i ozdobiona ogromnymi hieroglifami. Na drugiej szalony malarz wyrysował przedziwne wzory. Mostem zawieszonym nad głęboką rozpadliną docieramy na punkt widokowy, z którego doskonale widać rozmiary kanionu. Na skałach widać ripplemarki – odciśnięte w zamienonym przez działanie czasu w skałę piasku fale dawnego płytkiego morza. Schodami schodzimy w dół do ogrodów Edenu – ukrytej wśród skał oazy z jeziorem, do którego razem ze Stefanem i Piotrem oczywiście musimy wskoczyć.

Wśród skał czają się jaszczurki. Smaga silny wiatr.

[nggallery id=100]

[nggallery id=100]

[nggallery id=100]

[nggallery id=100]

[nggallery id=100]

[nggallery id=100]

Czytaj dalej