Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reklamy

USA 2012 – dzień 15 – San Francisco

[nggallery id=68]

Ostatni dzień w USA. Na życzenie Maćka i Kasi, którzy nadal wykazują chęć, wyruszamy znowu wcześnie tak, by zdążyć zobaczyć jeszcze przed odlotem San Francisco. Nadkładamy drogi by z Oakdale dotrzeć do Oakland i do San Francisco wjechać od północy przez Golden Gate Bridge. Po drodze śniadanie o świcie, a potem zatrzymujemy się dopiero w parku stanowym na północ od mostu. Zdjęcia robimy z terenu dawnego fortu broniącego cieśniny. Potem przejeżdżamy mostem na południowy koniec, gdzie znajduje się park i centrum informacyjne dla odwiedzających. Mały parking jest zapchany po brzegi, ale udaje się znaleźć miejsce i zostajemy na całą godzinę fotografowania.

Gdy most uwieczniliśmy już z każdego miejsca pora ruszyć w drogę. Z pamięci odnajduję kolejne miejsca i wskazuję je GPS-owie. Najpierw ruszamy na wzgórza na południe oraz ponad centrum miasta. Przez okna samochodu fotografujemy urocze małe domki. A z wzgórza widok w dół na centrum miasta. Potem stromymi ulicami kierujemy się w dół, w stronę Chinatown i ulic, po których suną słynne tramwaje tego miasta. Trafiamy bez pudła, kolejna sesja fotograficzna dla San Francisco i dalej przez chińską dzielnicę. Czytaj dalej

USA 2012 – dzień 14 – Yosemite N.P.

[nggallery id=77]

Wstajemy jak zwykle niezwykle wcześnie. Po to, żeby wyprzedzić zapowiadaną na dzisiaj falę turystów. To święto w USA – Memorial Day, dzień pamięci. Wyruszamy w kierunku Yosemite pod niebem zaciągniętym po raz pierwszy od przyjazdu chmurami. Chyba zaczyna wychodzić z nas zmęczenie, bo na dobry początek zamiast w stronę Yosemite jedziemy w stronę przełęczy Sonora. W końcu trzeba sięgnąć po GPS-a i odnaleźć właściwą drogę. Przed Yosemite zatrzymujemy się w Groveland, uroczym, niewielkim miasteczku, które szczyci się najstarszą knajpą w Kalifornii – założoną w 1852 roku Iron Door Saloon.

Ruszamy w drogę, jednak pogoda jest coraz gorsza. Dolina Yosemite wita nas niskim chmurami. Zatrzymujemy się przy Cascade Creek na zdjęcia wodospadu, potem zjeżdżamy w dół do doliny, aż do El Capitana. Stamtąd docieramy na koniec doliny skąd zamierzamy dotrzeć do Vernal Falls, ewentualnie, jeżeli pogoda pozwoli do Nevada Falls. Jednak jest coraz gorzej. Temperatura spada do 3ºC. Mijamy ogromny camping z namiotami numerowanymi do blisko tysiąca. Zaczyna padać śnieg zmieszany z deszczem. Idziemy w górę szlaku mgieł – Mist Trail, który prowadzi do wodospadów. Przez chwilę pada drobny grad, potem nieco się przeciera tak, że do mostu pod Vernal Falls docieramy wraz z przebłyskami Słońca. Czytaj dalej

USA 2012 – dzień 13 – Mono Lake i Tioga Pass

[nggallery id=73]

Początek dnia jest taki sobie, choć dzięki błędowi w mentalnej nawigacji docieramy nad urocze Mamucie Jeziora u stóp skalistych. Więc jest jakiś plus tej pomyłki.

W drodze powrotnej do Mammoth Lakes wstępujemy na śniadanie i przy okazji kupuję sobie ciepłego „soft-shella”, jak określa to coś Maciek. Przyda się, w końcu dzisiaj po południu towarzyszyć nam będzie śnieg wzdłuż drogi przez przełęcz Tioga. Najpierw jednak kierujemy się nad Mono Lake. Z daleka jezioro nie robi wrażenia wyjątkowego, co zresztą widać po minach moich towarzyszy i pytaniach, właściwie to po co tam jedziemy ? Do „South Tufa Area” docieramy boczną, żwirową drogą (główną gdzieś przeoczyliśmy – taki dzień…) i tu wątpliwości znikają, a ich miejsce zastępuje błyskawicznie fotograficzny amok. Czytaj dalej

USA 2012 – dzień 12 – Extraterrestial Highway

[nggallery id=76]

Ten dzień to jazda przez pustkowia i odludzia. „Extraterrestial Highway” wita nas znak przy drodze – Droga Pozaziemska, stanowa droga numer 375, która biegnie niedaleko słynnej tajnej amerykańskiej bazy wojskowej – Area 51, w której podobno badane są szczątki pojazdów obcych. Jadąc przez pustkowie, z drogą która prostą linią tnie widnokrąg na dwie równe połówki, zastanawiam się, ile tych wizji wynikło z nudów. W ciagu całego dnia jazdy jedyne cokolwiek większe miejscowości to Calliente i Tonopah. Czytaj dalej

USA 2012 – dzień 11 – Canyonlands, Arches

[nggallery id=61]

Czy czwarta godzina dnia, szczególnie po dwóch godzina snu to czwarta w nocy, czy czwarta nad ranem? Pytanie niech pozostanie retorycznym, bowiem jaka by nie była, była to pora pobudki, jeżeli chcieliśmy zdążyć na wschód Słońca w Mesa Arch Point w parku narodowym Canyonlands. Zwlekliśmy zatem nasze nieprzytomne zwłoki z prycz w kabinie KOA w Moab i wrzucili na siedzenia Explorera. Ponieważ Maciek spał najdłużej – pełne dwie i pół godziny w odróżnieniu od moich godziny i pół to on zasiadł za kierownicą, a ja robiłem za pilota w krótkich momentach świadomości. Czytaj dalej

USA 2012 – dzień 10 – Zebra Slot, Capitol Reef N.P.

[nggallery id=62]

Rano wczesna pobudka i szybkie śniadanie w restauracji będącej częścią motelu Circle D – najlepszego jako dotąd na naszej trasie. Jajka rozczarowują Maćka więc domawia jeszcze omlet… Jego prywatny tasiemiec nie da się oszukać byle czym. Ruszamy w drogę 12-ką, ale za chwilę opuszczamy asfalt kierując się w prawo w Hole-in-the-Rock Road, żwirową drogę wiodącą w dół Escalante ku jednej z przepraw przez Colorado. Kiedyś drogi tej używali osadnicy, bowiem od przeprawy wiodła wzdłuż Harris Wash, generalnie suchej rzeki, która jednak od czasu do czasu dostarczała wody skrytej w bocznych kanionach szczelinowych. Zmierzamy ku jednemu z nich – szczelinie Zebry (Zebra Slot). Za nami unosi się tuman pyłu, ale Explorer sprawnie radzi sobie z nierównościami. Zerkam na GPS-a żeby nie przegapić miejsca, gdzie trzeba zostawić auto i ruszyć w otaczającą nas półpustynię.[nggallery id=62]

We get up early and soon after leaving Escalante turn right into Hole-in-the-Rock Road. Once this road was used by settlers moving west, now – provides access to Harris Wash and many lesser known slot canyons. Here we want to visit Zebra Slot, whish is accessible after about two hour walk across the desert. Whle Zebra Slot is a lot smaller than famous Antelope Slot it is… possibly … a lots more crazy place. We stay inside for about two hours, then have to leave and go back to the car, as we still have Capitol Reef planned for the day, and visting it not by the usual beautifull Route 12, but more extreme Burr Trail, driving down the cliffside of the canyon via Burr Trail switchbacks.[nggallery id=62]

Wir stehen früh auf und schon bald nach dem Verlassen Escalante biegen rechts in die Hole-in-the-Rock Road. Sobald diese Straße wurde von Siedlern nach Westen, jetzt verwendet – ermöglicht den Zugriff auf Harris Wash und vielen weniger bekannten Slot Canyons. Hier haben wir an Zebra Slot besuchen wollen, ist whish nach etwa zwei Stunden zu Fuß durch die Wüste zugänglich. Whle Zebra Slot ist viel kleiner als berühmten Antelope Slot ist es … vielleicht … ein verrückter Ort vieles mehr. Wir bleiben in etwa zwei Stunden, dann müssen zu verlassen und zurück zum Auto, als wir noch Capitol Reef geplant für den Tag, und Visting es nicht durch die üblichen schönen Route 12, aber noch extremer Burr Trail, Senkung der Klippen des Canyons über Burr Trail Serpentinen. Czytaj dalej