Milford Sound – Wodospad Stirling Falls – Te Anau (Nowa Zelandia)

Ruszamy z Te Anau na jedną z najpiękniejszych dróg świata – Millford Road – prowadzącą do fiordu Millford Sound. Początkowo droga prowadzi wzdłuż brzegu jeziora Te Anau, a potem wbija się w Alpy Południowe Parku Narodowego Fiordland podążając wzdłuż rzeki Eglinton River. Zatrzymujemy się przy lustrzanych jeziorach, w których odbijają się górskie szczyty. Góry w tej okolicy zagrały rolę Gór Mglistych we Władcy Pierścieni. Dalej fotografujemy kaskady na strumieniu Cascades Creek. Tu niestety dopada mnie wenecka klątwa i razem z aparatem ląduję pod wodą. Na szczęście w odróżnieniu od Wenecji woda tutaj nie jest słona, więc do wieczora mój aparat odżyje. Na razie jednak działa… albo nie działa… dziwnie. A ja mogę przeżywać otoczenie, wysokie górskie ściany z wąskimi kaskadami wodospadów opadających w dół doliny Hollyford.

Czytaj dalej

Reklamy

Mt Taranaki

Choć w planach mamy wejście na Mt Taranaki (2518 m npm) okazuje się, że w partiach szczytowych nadal panują warunki zimowe. Wejście wymaga użycie raków, czekanów oraz – przede wszystkim – doświadczenia w spinaczce w lodzie. Oznacza to, że musimy zrezygnować z wejścia na szczyt. Na szczęście Park Narodowy Egmont to nie tylko wulkan, ale również piękne, bogate deszczowe lasy pierwotne, nienaruszone przez ludzi, wodospady.

Dzień zaczynamy od wizyty w Taranaki Pioneer Village – skansen, w którym zgromadzono około 40 budowli z przełomu XIX i XX wieku obrazujących życie osadników w tym rejonie. Jest tu m.in. szpital, szkoła, sklepiki, studio fotografa, stacja telegraficzna. W tle wznosi się piękna, ośnieżona góra, a przed małymi domkami kwitną łany strokrotek. Czytaj dalej

Auckland – Hobbiton – Dolina ryftowa Waimangu

Zwijamy namioty lub wypelzamy (to ja… po tym jak zostałęm obfotografowany przez dwunożnego tubylca i obwąchany przez czteronożnego) ze śpiworów i namiotów i ruszamy przez Auckland (rozległe, zielone miasto małych domków) na południe w stronę krainy wulkanów i gejzerów. Po drodze zakupy w supermarkecie – wieczorem w hostelu ma być normalna kuchnia, więc zaopatruję się w produkty na w miarę normalny obiad. Moją uwagę przyciągają dwie rzeczy wskazujące, że „już nie jesteśmy w Kansas”. Po pierwsze znaczek MacDonalda z nowozelandzką paprocią i informacją, że tu serwuje się jagnięcinę. I ilość porostów porastajacych wszystko w okolicy. Czytaj dalej

Całkowite zaćmienie Słońca – Daintree National Park – Port Douglas

Wstajemy wcześnie bowiem zaczynają się pojawiać inni obserwatorzy a ponieważ nie po to spędziliśmy noc na poboczu by teraz ktoś nam zaparkował w kadrze to prosimy, żeby parkowali i rozstawiali sprzęt obserwacyjny za nami. Powoli wzdłuż pobocza za nami zbiera się całkiem sporo samochodów. Powoli budzi się reszta ekipy. Część rozstawia statywy pomiędzy namiotami. Kilka osób rozkłada nieco większy sprzęt po drugiej stronie drogi. Wszyscy wpatrujemy się w niski wał chmur zawieszony nad górami na wschodzie. Tam, gdzie jest Cairns. Niebo powyżej i nad nami jest praktycznie czyste, tylko czasem jakiś uciekinier przepływa oderwawszy się od wschodniego widnokręgu.

Czytaj dalej

Wielka Rafa Koralowa – nurkowanie

Rano busik z hostelu zawozi nas do portu, gdzie ładujemy się na katamaran SilverSwift – Tak jest! Płyniemy na Wielką Rafę Koralową ! To ze względu na ten dzień trzy tygodnie przed samym wyjazdem poświęciłem (choć to nie jest dobre określenie na świetną zabawę) na kurs Open Water Diver PADI. Moje pierwsze nurkowanie w takim miejscu! WOW. JEJ.. No i wogóle super. Pogoda jest lekko sztormowa. Katamaranem rzucają fale co wkrótce rzuca się sporej części pasażerów na żołądek. Z Piotrem i Pawłem dopisujemy się do grup nurkowych. Instruktaż, podział na grupy, dobór jacketów, płetw i już jesteśmy na miejscu. Przy rafie Flynn w zewnętrznej części Wielkiej Rafy. Wychodzi Słońce a wiatr i fale słabną. Piotr zostaje moim partnerem nurkowym na pierwsze nurkowanie. Wpadamy w krystaliczną toń i wzdłuż liny schodzimy na dno. Czterdzieści minut nieważkości wśród kralowców, ławic ryb, morskich ogórków. Pod koniec nurkowania DJ (nasz divemaster) zauważa żółwia morskiego. Chwilę pływamy razem z nim, po czym trzeba się wynurzyć. W czasie gdy my zanurzamy się na mniej więcej 20 metrów reszta ekipy baraszkuje w maskach i płetwach przy powierzchni. Tam kolory są intensywniejsze i jest więcej Słońca.

Czytaj dalej

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca

Reportaż filmowy z Warsztatów Fotografii Krajobrazowej – USA 2012 Obrączkowe Zaćmienie Słońca